reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Co tutaj się wydarzyło? Lider gubi punkty w przedostatniej kolejce, a FC Olimpik dzięki efektownemu zwycięstwu włącza się do walki o 3. miejsce.  Już od pierwszych minut gospodarze pokazali, że zamierzają postawić liderowi bardzo trudne warunki. Kapitalnie dysponowany Nazar Petriv dwukrotnie znalazł drogę do siatki, prezentując świetne wykończenie akcji i wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie.

BS Zadymiarze nie zamierzali jednak składać broni. Lider szybko odpowiedział dwoma trafieniami, doprowadzając do wyrównania i udowadniając, dlaczego od wielu kolejek znajduje się na szczycie tabeli. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy jeszcze przed przerwą ponownie objęli prowadzenie.

Po zmianie stron można było spodziewać się szturmu lidera. Rzeczywiście, BS Zadymiarze stworzyli sobie wiele sytuacji i próbowali przejąć kontrolę nad meczem, jednak trafili na fenomenalnie dysponowanego bramkarza FC Olimpik. Golkiper gospodarzy rozgrywał prawdopodobnie jedno z najlepszych spotkań w sezonie, zatrzymując kolejne próby rywali i odbierając im nadzieję na odwrócenie losów meczu.

Napędzeni świetnymi interwencjami swojego bramkarza gospodarze prezentowali się coraz pewniej. Byli lepiej zorganizowani, bardziej zgrani i skuteczniejsi pod bramką przeciwnika. Każda kolejna akcja zwiększała ich przewagę, co znajdowało odzwierciedlenie również na tablicy wyników. Ostatecznie FC Olimpik pokonał Zadymiarzy 6:2, odnosząc w pełni zasłużone zwycięstwo. To rezultat, który powoduje, że triumfatorzy zachowują realne szanse na zakończenie rozgrywek na podium. W niedzielę przekonamy się, czy uda im się zrealizować cel.

2
18:00

Spotkanie pomiędzy zespołami BRD Young Warriors oraz Kanarki miało istotny wpływ na ligową tabelę. Gospodarze balansowali nad strefą spadkową i każdy punkt był dla nich na wagę złota. Goście natomiast cały czas walczyli o miejsce na drugim stopniu podium i końcowy sukces uzależniony był wyłącznie od ich własnych wyników.

Od początku inicjatywę przejęły Kanarki, które już po ośmiu minutach prowadziły 4:0. Kolejne minuty przyniosły dwa następne trafienia – po jednym dla każdej z drużyn – i chwilę przed upływem pierwszego kwadransa gry ponownie mieliśmy czterobramkowe prowadzenie gości. Od tego momentu zawodnicy obu zespołów zamiast na grze coraz bardziej skupiali się na wzajemnych utarczkach słownych. Niepotrzebne dyskusje, prowokacje i spięcia zaczęły dominować nad piłkarskimi wydarzeniami. Z kronikarskiego obowiązku należy jednak odnotować, że na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 8:5 dla Kanarków.

Kilka minut przerwy tylko na chwilę ostudziło emocje. W pierwszej części drugiej połowy oba zespoły skupiły się na grze i w ciągu kilkunastu minut zdobyły po jednej bramce. Ostatnie fragmenty spotkania ponownie upłynęły jednak pod znakiem dyskusji i niepotrzebnych nerwów. Dodatkowo faul bramkarza gospodarzy poza polem karnym, za który obejrzał czerwoną kartkę, doprowadził do kolejnego spięcia między zawodnikami. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem faworytów 8:5. Zdobyte punkty zagwarantowały im drugie miejsce w ligowej tabeli. Porażka BRD Young Warriors sprawiła natomiast, że zespół znalazł się w strefie spadkowej.

Najlepszym podsumowaniem tego spotkania jest fakt, że sędzia pokazał łącznie aż dziesięć żółtych kartek i jedną czerwoną. Co ciekawe, oba zespoły na najlepszych zawodników drużyny przeciwnej wybrały nie strzelców bramek, lecz piłkarzy, którzy zachowali najwięcej spokoju i opanowania w trakcie tego gorącego starcia.

3
19:00

Mimo że zarówno Elekcyjna FC, jak i Warsaw Pistons zajmują obecnie odpowiednio 10. i 9. miejsce w ligowej tabeli, w ten weekend sprawili kibicom fajne widowisko. Wynik 6:8 świadczy o wysokiej skuteczności obu ekip, a zarówno defensywa gospodarzy, jak i gości miała ogromne problemy z zatrzymaniem rozpędzonych ataków rywali.

Pierwsza połowa przyniosła prawdziwą wymianę ciosów. Oba zespoły grały odważnie, szybko przechodziły do ofensywy i regularnie trafiały do siatki. Już po ośmiu minutach gry zobaczyliśmy aż siedem bramek! Tuż po rozpoczęciu od środka piękną akcję ofensywną przeprowadzili gospodarze, obejmując prowadzenie. Następnie Pistons najpierw wyrównali, a później przejęli inicjatywę, choć chwilę później na tablicy wyników ponownie widniał remis 3:3.

Kluczowe dla przebiegu meczu okazało się potężne uderzenie przy krótkim słupku autorstwa Kacpra Romanowskiego, który bez wątpienia był najjaśniejszym punktem zespołu gości. Co więcej, w pierwszej połowie aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Od tego momentu tempo meczu nieco spadło, a pozostała część pierwszej odsłony przebiegała już pod dyktando Warsaw Pistons. Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 4:6.

W drugich 25 minutach spotkanie rzeczywiście straciło nieco na dynamice. Gospodarze przejęli inicjatywę, budowali akcje od tyłu i stwarzali sobie dogodne okazje, jednak Warsaw Pistons nie tylko skutecznie się bronili, ale również potrafili odpowiedzieć groźnymi kontratakami. Jeden z nich wykorzystał Krzysztof Chodziński, podwyższając wynik na 4:7. Kropkę nad „i” postawił Jan Kafarski, który skutecznie zgasił nadzieje gospodarzy na powrót do meczu. Elekcyjna FC próbowała jeszcze odrobić straty i zdołała zdobyć dwa gole, lecz na realny comeback było już zdecydowanie za późno.

Ostatecznie to goście zwyciężyli 8:6, pokazując dużą skuteczność i zachowując chłodną głowę w kluczowych momentach spotkania. Elekcyjna FC mimo porażki zasługuje na uznanie za walkę do końca.

4
21:00

Oldboys Derby II walczą o brązowe medale i już w tę niedzielę mogli zapewnić sobie miejsce na podium. Naprzeciwko stanęli jednak Klikers, którzy tego dnia zupełnie nie przypominali drużyny z dolnych rejonów tabeli. Od pierwszego gwizdka prezentowali się lepiej praktycznie pod każdym względem – zarówno pod względem organizacji gry, jak i szerokości składu, której Oldboysom wyraźnie brakowało.

Zawodnicy w czarnych koszulkach wyglądali na boisku pewniej, spokojniej i przede wszystkim byli bardziej głodni zwycięstwa. Przez całe spotkanie utrzymywali równy poziom, unikając przestojów, które często kosztują punkty. Jedynym elementem, którego momentami im brakowało, była skuteczność. Duża w tym zasługa Rafała Wieczorka, który raz za razem ratował Oldboysów świetnymi interwencjami i utrzymywał swój zespół w grze. Mimo że gospodarze przez długi czas pozostawali w kontakcie, z każdą minutą było widać, że zaczyna brakować im sił. Trudy długiego sezonu dawały o sobie znać, a momentami można było odnieść wrażenie, że drużyna próbuje już przede wszystkim dotrwać do końca rozgrywek. To jednak mogło okazać się kosztowne w starciu z tak dobrze dysponowanym rywalem.

Klikers od początku do końca kontrolowali przebieg spotkania. Po pierwszej połowie prowadzili 3:1, a po zmianie stron jeszcze bardziej zwiększyli przewagę, odskakując na 6:2. W końcówce dodatkowo czerwoną kartkę obejrzał Bartek Krzywko z Oldboys Derby, co praktycznie rozwiało wszelkie wątpliwości dotyczące zwycięzcy. Klikers nie wykorzystali gry w przewadze do zdobycia kolejnych bramek, ale spokojnie i dojrzale dowieźli korzystny wynik do końcowego gwizdka. Największym bohaterem meczu był Piotr Wąsowski, który zakończył spotkanie z dorobkiem dwóch bramek i trzech asyst.

Dzięki temu zwycięstwu Klikers zapisali na swoim koncie jedno z najlepszych spotkań w sezonie. Oldboys Derby II wciąż pozostają w grze o podium, ale przed ostatnią kolejką nie mają już miejsca na potknięcia. Brązowe medale nadal są w ich zasięgu, a wszystko rozstrzygnie się na finiszu sezonu.

5
22:00

Heavyweight Heroes bardzo dobrze prezentują się w końcówce sezonu i tym razem pewnie pokonali Santiago Remberteu. Goście przyjechali na mecz tylko z jedną zmianą i bez nominalnego bramkarza, a po kontuzji jednego z zawodników byli zmuszeni kończyć spotkanie bez żadnego gracza rezerwowego.

Nie był to jednak problem gospodarzy, którzy konsekwentnie realizowali swój plan. O ile pierwsza połowa była jeszcze stosunkowo wyrównana i zakończyła się wynikiem 3:1 dla Heavyweight Heroes, o tyle druga część meczu okazała się znacznie bardziej bolesna dla Santiago. Wraz z upływem minut gościom zaczęło brakować sił, co bezlitośnie wykorzystali rywale. Druga połowa zakończyła się wynikiem 6:2, a całe spotkanie 9:3 dla „Bohaterów”.

Największe zagrożenie pod bramką przeciwnika stwarzało trio Parzych – Zachewicz – Aniołowski. To właśnie ta trójka błyszczała w ofensywie, zdobywając aż osiem z dziewięciu bramek swojej drużyny. Ich współpraca wyglądała bardzo dobrze, a każda kolejna akcja sprawiała defensywie Santiago coraz więcej problemów. Na osobne wyróżnienie zasługuje również kapitan zespołu, Daniel Dudziński. Był to dla niego wyjątkowy mecz, ponieważ rozgrywał swoje setne spotkanie w barwach drużyny. Mimo problemów zdrowotnych zdołał zapisać na swoim koncie asystę, dokładając swoją cegiełkę do kolejnego zwycięstwa zespołu.

Heavyweight Heroes życzymy podtrzymania świetnej formy i udanego zakończenia sezonu. Santiago Remberteu natomiast zachęcamy do pełnej mobilizacji przed ostatnią kolejką. Warto zakończyć rozgrywki mocnym akcentem i pokazać charakter do samego końca.

Reklama